Z Pamiętnika Pragmiarza – Sezon 1 Epizod 4

24 stycznia 2018 Podniebna Drużyna SMA

Z Pamiętnika Pragmiarza – Sezon 1 Epizod 4

Jak każde bardzo grzeczne dziecko, również Pragmiarz bywał czasami…trochę mniej grzeczny. Kiedy zanurzał się w czeluści swojej nadwątlonej wiekiem pamięci, coś tam mu się w tym temacie przypominało. Rzeczywiście czasami oglądał za długo seriale telewizyjne lub zapominał wynieść po sobie kubek. Ba! Potrafił zjeść bardzo niezdrowe czipsy (koniecznie o smaku paprykowym). Ale, żeby jego Najważniejsi musieli na wychowawczą pomoc wzywać super-nianię? O, co to to nie. Tego się w życiu nie spodziewał. Co więcej w żaden sposób nie mógł przewidzieć, że w rolę wychowawczyni wcieli się Patrycja, czyli osobista rehabilitantka Pragmiarza. Ale po kolei.

To był jeden z tych dni, w których człowiekowi nie chce się wyleźć spod ciepłej kołderki, nie mówiąc już o podjęciu wyzwania w postaci porannej aktywności fizycznej. Ćwiczenia jak zawsze zaczynał o ósmej rano. Zaspany, styrany smętnym nastrojem dał się umieścić w pragmowym pasie do redukcji chodu (prawda, że brzmi to mega profesjonalnie?) i rozpoczął rehabilitacyjną sesję.

Najpierw przenoszenie ciężaru ciała na boki. Obciążał raz prawą, raz lewą nogę równocześnie próbując wyprostowaną rękę wyrzucać w przeciwległym kierunku. Nie było to łatwe, bo Pragmiarz miał problemy z koordynacją. Przez te wszystkie lata zmagań z chorobą, jego ciało wykształciło w sobie umiejętność specyficznego wychylenia w osi kręgosłupa. Trochę dziwnie to wyglądało i skutkowało tzw. kaczym chodem. Na marginesie, ileż to razy słyszał za swoimi plecami śmiechy i komentarze na ten temat. Za każdym razem było to dla niego bardzo przykre doświadczenie.

Akceptacja inności, jakkolwiek będzie ona pojmowana, to niestety wciąż pieśń przyszłości. Walczył więc Pragmiarz ze swoimi zachwianiami równowagi. Ilekroć był bliski upadku, wydawał z siebie jakieś dziwnie brzmiące dźwięki. O dziwo pomagały, bo cały czas stał na własnych nogach. W swoim skupieniu na ćwiczeniu nie zauważył, że Patrycja na chwilę odeszła na drugi koniec pokoju. Dopiero kiedy usłyszał, że po coś sięga, zerknął w jej stronę.

– Nawet o tym nie myśl! – zdążył rzucić w tamtym kierunku.

– Ale o czym? – udawała, że nie wie o co mu chodzi i w tej samej chwili u jego stóp wylądował „karny jeżyk”. Postaw stopę na dysku sensorycznym, przenieś ciężar ciała do przodu, przetocz stopę po dysku najpierw podnosząc piętę, a następnie palce.

To ćwiczenie samo w sobie było dla niego trudne. Obecność kolczastego gadżetu potęgowała tę trudność. Stawiał niezdarnie gołe stopy na dysku i wyobrażał sobie, że oddaje się chińskiej metodzie leczniczej, która zwie się akupresura. Uśmiechnął się lekko pod nosem, bo wierzył że kto jak kto, ale starożytny Chińczyk na pewno znał się na medycynie.

******************

Jeśli chcesz pomóc Pragmiarzowi w jego walce z SMA, przekaż swój 1%:
KRS – 0000338389, Cel szczegółowy: 11075-Grupa OPP – Krawczyk Tomasz

Napisz komentarz

, , , , , ,