fbpx

Siła jest w Nas – Ewelina Bruk

9 października 2017 Podniebna Drużyna SMA

Siła jest w Nas – Ewelina Bruk

Czy życie na wózku ze świadomością, że każdy kolejny dzień może być tym przegranym jest dobrym życiem? Tak! Życie na wózku, z chorobą nie jest lekkie… jest trudne. Ale jeśli kocha się życie tak, jak ja je kocham, nie jest to przeszkodą.

Każdego dnia otwieram oczy, uśmiecham się i dziękuję, że mogę z głową pełną marzeń zacząć nowy dzień.

Moja historia jest długa. Czasem pełna pozytywnych emocji, a czasem wielu smutków. A ja mimo wszystko uśmiecham się i walczę dalej. O każdy jeszcze lepszy dzień. O każde, choćby najmniejsze marzenie. Bo życie nie jest od użalania się nad sobą – życie jest po to, by być szczęśliwym, mimo wszystkich kłód rzucanych pod nogi.

Moja głowa jest pełna pomysłów i marzeń, do których dążę.

Każdego dnia, gdy wstaję rano dziękuję, że mogę marzyć i te marzenia spełniać. Dzięki marzeniom życie staje się kolorowe, pełne blasku. Możemy marzyć o czym tylko chcemy.

Mimo choroby ukończyłam studia na kierunku bioinżynieria produkcji żywności. Przez 3,5 roku mieszkałam w akademiku, gdzie musiałam liczyć na pomoc innych.

Pracuję na etacie.

Interesuję się foto-modelingiem i staram się w tym spełniać.

Słabe mięśnie nie są wyznacznikiem siły.
Siła jest w nas.

Trzy lata temu poznałam mężczyznę, który odmienił moje życie.  Poznaliśmy się przez Internet, na jednym z portali randkowych.


To z nim wsiadłam w busa i pojechałam za granicę. Spędziliśmy ze sobą miesiąc w maleńkim busie. Przejechaliśmy wspólnie ponad 12 tysięcy kilometrów. I choć całe dnie jazdy były naprawdę męczące, mimo że nie mogliśmy zwiedzać, a tylko oglądać widoki zza szyby, choć było zimno, ponuro i tylko czasem świeciło słonko, mimo że było ciasno – daliśmy radę!

To nowa przygoda, nowe doświadczenie, które udowadnia, że wszystko, co tylko chcemy jest realne, jeśli mamy u swego boku odpowiednie osoby. Dziś wiem, że była to najlepsza decyzja. Oboje rzuciliśmy się na głęboką wodę i udało nam się. Nauczyliśmy się siebie. I uczymy się tego każdego dnia. To najpiękniejsza nauka.

Dziś mam wspaniałego męża, który nie patrzy na mnie przez pryzmat choroby. Dla niego jestem KOBIETĄ.


Nigdy nie zastanawiałam się nad tym dlaczego to mnie dotknęła choroba. Nie miałam do nikogo żalu, pretensji. Żyłam z dnia na dzień. I dalej tak żyję. Biorę z życia to, co najlepsze. Tyle, na ile pozwala mi choroba. Niczego w swoim życiu nie żałuję. Staram się nie patrzeć w przeszłość, a iść ciągle do przodu.

Nie uważam, że moje życie jest gorsze. Jest inne. Może nawet lepsze…

, , , ,