fbpx

„Z pamiętnika Pragmiarza” S02 E02 – „Tylko mnie poproś do tańca”

12 kwietnia 2018 Podniebna Drużyna SMA

„Z pamiętnika Pragmiarza” S02 E02 – „Tylko mnie poproś do tańca”

Starzeję się – pomyślał Pragmiarz wpatrując się w sufit podczas ćwiczeń. Potwierdzeniem tego były kolejne wspomnienia, które przemykały mu przed zamkniętymi powiekami. Przecież tak właśnie zaczyna się starość. Kiedy człowiek myśli więcej o tym, co już było niż o tym, co dopiero zadziać się może. Włączone radio z tak zwanymi największymi przebojami, dzieliło się z nim piosenką, której refren zaczynał się od słów „tylko mnie poproś do tańca…” To wystarczyło, żeby w tej właśnie chwili Pragmiarz zanurzył się we wspomnieniach.

Szkolna dyskoteka. To było zjawisko. Obowiązkowe imprezy w latach młodości Pragmiarza. Nie za bardzo lubił na nie chodzić. Wydawało mu się, że było to związane z muzyką disco, której jako fan rocka, delikatnie mówiąc, nie lubił. Ale dzisiaj przyszło mu do głowy, że mógł być jeszcze jeden i kto wie, czy nie ważniejszy tego powód. W każdej klasie, do której chodził (czy to w podstawówce, czy też w liceum) było dwóch-trzech kolegów, którzy umieli bardzo dobrze tańczyć. Brylowali więc na szkolnych potańcówkach, porywali do tańca najbardziej atrakcyjne koleżanki, uśmiechali się przy tym złośliwie (jak mu się wtedy wydawało) do pozostałych nietańczących. On sam należał do tej zastygłej w bezruchu większości, która podpierała ściany. Zupełnie jakby te miały się lada chwila zawalić. Zamiast podziwiać zdolności swoich kumpli, posyłał im pełne zawiści spojrzenia. Takie to były czasy, kiedy nikt nie podpowiadał, żeby nie życzyć innym potknięcia na parkiecie, tylko samemu nauczyć się tańczyć. Dzisiaj umiał docenić umiejętności taneczne kobiet i mężczyzn cudownie gibających się w teledyskach. Podziwiał ich wygibasy i nie raz i nie dwa pomyślał, że on też by chciał zapomnieć się w tańcu…

– Zatańczysz? – jak zwykle z zadumy wyrwał go głos Patrycji.
– Zata…co? – wydawało mu się, że źle usłyszał jej pytanie.
– Pytałam, czy zatańczysz? – patrzyła na niego z lekkim zdziwieniem na buzi.
– Ale jak? Gdzie? – wciąż był oszołomiony usłyszaną kwestią.
– Teraz, tutaj, na Pragmie – odpowiedziała z całkowitym spokojem w głosie.
– No dobra. Chcę. – nadal był mocno niepewny tego, co miało się za moment wydarzyć.
– Na początek cza cza – zaśmiała się Patrycja. Prawa noga w przód, lewa dostawna, przenieś ciężar ciała, lewa w tył, prawa równa do niej, brzuch wciągnięty, pośladki spięte, łopatki wyrównać i oddychać – poczuła się niczym trenerka tańca towarzyskiego.

Pragmiarz próbował wykonywać te wszystkie skomplikowane dla niego figury. I przypomniał mu się weselny taniec z Monisią. Jego najważniejszy w życiu taniec. Uśmiechnął się sam do siebie.

 

 

, , , , , , , ,